czwartek, 18 sierpnia 2016

Co mnie wkurza w blogosferze

Cześć! Tym razem czas odetchnąć trochę od recenzji. Po niedawnej rozmowie z koleżanką, podczas której wzięło nas na małe malkontenctwo, postanowiłam stworzyć post, który z mojej perspektywy ukaże, co najbardziej wkurza mnie w blogosferze. Pomimo całej masy plusów, których jest zdecydowanie więcej, będąc już czynnie ponad 4 lata w sieci, zauważyłam też kilka zjawisk, które na paru płaszczyznach dość mocno mnie irytują, a co poniektóre wręcz wprawiają w zażenowanie. A że z natury nie jestem raczej zbytnio powściągliwa w wyrażaniu swoich opinii, uznałam że najlepiej będzie podzielić się tym z Wami tutaj.

Oczywiście już na wstępie nadmieniam, że nie uderzam do nikogo personalnie i nie odbierajcie tego proszę w ten sposób. Każdy z nas ma na sumieniu mniejsze, czy większe grzeszki, więc nie moją rolą osądzanie kogokolwiek, podobnie jak nie każdy musi się zgadzać z tym, co za moment przeczyta. Każdy jest inny i to co jednemu przeszkadza, może odpowiadać innemu i na odwrót, także proszę o wyrozumiałość :). Wiem, że może być nieco kontrowersyjnie, ale przecież ciągle sam lukier nie może spływać.

Ok, let's get started!


BRAK ODZEWU ZE STRONY MAREK PROPONUJĄCYCH WSPÓŁPRACĘ

Jedna z najbardziej wkurzających mnie naleciałości, jaką praktykują co poniektóre marki/agencje/portale itp. Na szczęście dość rzadka. Jak większości blogerek, również i mnie zdarza się czasem otrzymywać propozycje wszelakich współprac. Jedne są ciekawsze, drugie mniej, a inne wcale. W znacznej większości przypadków jest jednak tak, że nawet jeśli nie do końca oczekiwania obu stron są pomyślne, zazwyczaj konwersacja kończy się na wymianie grzecznościowego "dziękuję, pozdrawiam" i tyle. Bezczelnością jednak wykazują się potencjalni partnerzy, którzy w momencie, kiedy z jakiegokolwiek powodu pada odpowiedź odmowna lub prośba o zmiany warunków umowy, nie potrafią odpisać już ani jednego słowa, obrażając się tym samym na cały świat. Moim zdaniem jest to już o tyle nie nieprofesjonalne, co wręcz żenujące, bo niby jakim cudem taka marka/agencja/portal ma wyrabiać sobie pozytywną renomę postępując w ten sposób? A że blogerki nie ryby i głos mają oraz między sobą rozmawiają, tego typu zła sława bardzo szybko się rozchodzi :).


PRÓBKOWICZKI

Krótko mówiąc to ten rodzaj blogerek, który za byle badziew rzucony jako ochłap na odczepne, zrobi nie tylko całą notkę zachwalając jaki cudowny produkt otrzymała (chyba nie muszę wspominać jak bardzo "wiarygodna" jest taka recenzja), ale i umieści pierdylion linków, publikując przy tym full odnośników na Fejsbuniu, Instagramie, Bloglovin oraz masie innych stron. Serio? Nie jest Wam wstyd, że dajecie się tak wykorzystywać?! A później jest foch w blogosferze, że reklamodawcy, czy marki traktują nas niepoważnie, do tego jako tanią siłę roboczą. Nie ma się co dziwić, skoro ten rodzaj blogerek ewidentnie psuje rynek, choć na szczęście coraz częściej zauważam to zjawisko u osób dopiero zaczynających swoją przygodę z blogowaniem, które najczęściej tak jak szybko zaczynają, tak i prędko kończą :). Jedyne pocieszenie.


ZAZDROŚĆ

Tu już sytuacja nieco odwrotna. Dana blogerka najczęściej dorobiła się już pewnej popularności w sieci i zazwyczaj może przebierać we współpracach (choć to nie reguła). W którymś jednak momencie, zwykle trafiając na blog o podobnej randze, zaczyna pojawiać się w jej głowie pytanie: "Chwila, a dlaczego "ta i ta" dostaje ciekawsze propozycje? Przecież ja mam lepszego bloga, jestem ładniejsza, mam bardziej profesjonalne zdjęcia etc." I się zaczyna jazda! W końcu wszelkie chwyty dozwolone prawda? Otóż nie! Nie muszę dodawać, że taka osoba sama sobie tego rodzaju zachowaniem wystawia świadectwo? Ze swojej strony z ręką na sercu mogę Wam przysiąc, że nigdy, ale to nigdy nie ośmieliłam się zazdrościć komukolwiek, jakiejkolwiek współpracy! Jasne, że nieraz pojawiały się w mojej głowie myśli, że byłoby fajnie, gdyby się udało, ale żeby z tego powodu kogokolwiek obrażać, obgadywać na boku, czy co więcej, pisać do danej firmy coś złośliwego na "koleżankę po fachu"? Nie mam słów na takie postępowanie, po prostu WSTYD! Jeśli ktoś współpracuje np. z luksusową marką kosmetyczną i ma z tego profity - super! Niech współpracuje, a może kiedyś i mnie się poszczęści, choć w moim przypadku od samego początku nie mam na to parcia, bo blog to dla mnie wyłącznie czysta przyjemność prowadzenia, a nie praca, czy gonitwa za sukcesem. Mam nadzieję, że moi stali czytelnicy to dostrzegają :).


LICZĄ SIĘ TYLKO STATYSTYKI

Tym razem kolejny zarzut do marek/agencji/portali. Wiele z nich, zwłaszcza lukratywnych brandów przy podejmowaniu współpracy z daną blogerką patrzy wyłącznie na statystyki. I tak, jak oczywiście jestem w stanie zrozumieć, że wejścia mają ogromne znaczenie przy promocji danego produktu, co przekłada się na wymierne korzyści dla tegoż partnera, tak jednak zwracanie uwagi wyłącznie na suche liczby w postaci obserwatorów na Blogspot, Facebooku, Instagramie itp. - jest jak dla mnie śmieszna, bo nie wiem, czy wiele z tych osób pracujących w marketingu żyje w nieświadomości, czy gdzieś po drodze zostało oderwanych od rzeczywistości, że nie zdają sobie sprawy, iż zdarza się, że liczby te są tylko sztucznymi tworami kupionymi na Allegro, czy innych stronach, za którymi nie stoją prawdziwi ludzie, a boty i nie mają one najmniejszego pokrycia w rzeczywistości. Przykre, ale cóż...


KUPOWANIE OBSERWATORÓW

Ten punkt nierozerwalnie łączy się z poprzednim i wzajemnie nakręca. Z racji tego, że marki zwracają wielką uwagę na liczby, co cwańsze i pozbawione skrupułów oraz pewnej dozy uczciwości blogerki, kupują sobie obserwatorów na przeróżnych stronach, robiąc tzw. "sztuczny tłum" i napędzają w ten sposób liczby, licząc przy tym, że się nie wyda. Otóż wydało się i to nieraz. Może pomyślisz, że "co z tego, nie ja pierwsza i ostatnia", ale dla mnie lata budowanej wiarygodności i przy tym prawdziwi ludzie, którzy rzeczywiście z własnej, nieprzymuszonej woli zaglądają na daną stronę, bo są ciekawi co konkretna blogerka ma im do przekazania, nie zasłużyli sobie na to by ich robić w bambuko. Czy na prawdę dla paru stów lub kilku lepszych współprac nie będzie Ci wstyd bezpowrotnie stracić twarz? Czy nie odczuwasz stresu w związku z tym? Zastanów się i przemyśl to dobrze zanim wpadniesz na kiepski pomysł nabijania sobie "subów".


PAZERNOŚĆ

Kolejna, na szczęście ostatnia (o ile czegoś nie pominęłam), paskudna cecha jaką zaobserwowałam. Ta grupa blogerek bierze udział w każdym konkursie, każdym jednym rozdaniu jakie się pojawi w zasięgu jej wzroku, jedzie na każde spotkanie na którym będą "gifty", niczego nie przegapi, tylko po to, by się "nachapać" jak najwięcej. Nieważne, że połowa rzeczy nie będzie jej odpowiadać. Pazerna blogerka bowiem wygranych, tudzież otrzymanych rzeczy nie chomikuje, a - uwaga - sprzedaje na aukcjach i na nich zarabia! Ewentualnie zbiera, by zrobić rozdanie u siebie i nabić sobie tym samym nowych obserwatorów. Czy to nie obciachowe i zarazem totalnie płytkie? 


Uff, to by było na tyle. Wiem, że dzisiaj troszkę pojechałam, ale uznałam, że pewne negatywne zachowania wypada nagłośnić, by inni byli bardziej wyczuleni na to, co często dzieje się dookoła nas w sieci. Jak wspomniałam na początku, nie uderzam do nikogo bezpośrednio, choć z każdym z tych zjawisk spotkałam się osobiście. Proszę jednak, by nie pisać do mnie w komentarzach lub mailach, żebym prywatnie napisała kogo miałam na myśli w tym i tym przypadku, bo nie uzyskacie na takie pytanie żadnej mojej odpowiedzi. Jestem ostatnią osobą, która będzie wskazywała na kogoś palcem i tym samym siała ploty, bo nie jest mi to do niczego potrzebne. Poza tym cenię sobie dyskrecję i sama też ją praktykuję, także szanujmy się wzajemnie :). A czy Wy zaobserwowałyście któreś z tych postępowań? Czekam na Wasze komentarze, jednak tym samym proszę również i Was o niewskazywanie na nikogo otwarcie, bo nie chcę tu żadnych kłótni, czy obelg, więc z góry uprzedzam, że komentarze obrażające lub oczerniające kogokolwiek będę na bieżąco usuwać. Moja strona to miejsce, w którym każdy ma się dobrze czuć i nie odczuwać żadnego dyskomfortu. Buziaki! :*

31 komentarzy:

  1. Mam tak i ja ! Choć bardzo lubię blogowanie, czasem mam ochotę walnąć w czymś w komputer :P Są dni gdy naprawdę mnie zaczynają niektóre rzeczy bardzo irytować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w sumie każdy tak czasem ma, jednak jak wspomniałam w notce, blogowanie przynajmniej dla mnie, ma jednak o wiele więcej plusów, niż minusów :)

      Usuń
  2. heh jak widzę ostatnio jest moda na tego typu posty co kto nie lubi w blogosferze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy moda, bo przyznam, że widziałam tylko jeden tego typu post i nie sugerowałam się niczyimi wpisami :)

      Usuń
  3. Mam dokładnie to samo. Wkurza mnie dokładnie to samo...

    OdpowiedzUsuń
  4. trafiłaś w same sedno, ostatnio powstaje masa nowych blogów z kupnymi obserwatorami
    nie odzywanie się firm jest na porządku dziennym, dlatego ja nowe potencjalne współprace zawsze dokładnie rozważam
    mi ostatnio pewna firma napisała, że blog jest fajny, mam stałe czytelniczki, ale zdjęcia są tragiczne i jednak cofią propozycje... można jak widać można - aczkolwiek nie spowodowali tego, że zaczęłam świrować i szukać nowego modelu aparatu, bowiem na taki mnie nie stać
    zawsze mogę szaleć z tłami, ale piękne zdjęcia to tylko dodatek jak dla mnie:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie, zawsze czytam propozycje o współprace po 3 razy, żeby się z czymś nie naciąć i koniecznie o wszystko dopytuję, co by później nie było niejasności - w końcu przezorny, zawsze ubezpieczony ;)

      Żartujesz, że wyszli do Ciebie z takim tekstem?! W takim razie skoro cofnęli propozycje, to czemu w ogóle ją pisali?! Brak słów, pewnie nie opanowałabym się i w paru słowach dosadnie napisała co o tym myślę, bo niestety na tego typu zachowania nerwy mam krótkie :/

      Też uważam, że ładne zdjęcia to tylko dodatek, mnie okropnie rażą wyphotoshopowane zdjęcia u blogerek, nawet nie mam wtedy ochoty czytać opinii, bo od razu widać, że fotka przekłamana, to czemu taka sama nie miałaby być i opinia? :)

      Usuń
    2. Kasia, czyli wychodzi na to, że Ty wypisywałaś do firmy... To tez nie jest fajne, wiesz?

      Usuń
  5. Dobrze napisane, też wkurzają mnie te rzeczy, zwłaszcza nacisk na statystyki. Ile widziałam blogów z zerową treścią i duża liczbą UU, wątpię, że to są realne osoby czytające blog.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Też widziałam to wielokrotnie, masa obserwatorów na blogu, a pod notkami 2-3 komentarze, dziwne :)

      Usuń
  6. Niestety agencje i firmy często proponują współpracę a później nie odp. Na maila. Zero kontaktu. Wiele razy słyszałam, że na pewno mam pełno kosmetyków, a wcale tak nie jest bardzo wiele oddaję mamie, siostrze, przyjaciółce i kuzynce. Nie przyszło mi do głowy, że mogłabym zacząć sprzedawać, to żenada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety pogoń za kasą robi swoje. Przykro na to patrzeć, ale co poradzić :(

      Usuń
  7. sprzedają kosmetyki na aukcjach? szok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj sprzedają :) I taki biznesik całkiem nieźle idzie, bo kosmetyki nowe, zapakowane, nieużywane, a cena połowę niższa, niż gdziekolwiek indziej :)

      Usuń
    2. Na szczęście coraz więcej firm decyduje się podpisywać np szminki logiem blogerki lub vlogerki, żeby nie sprzedawały ;)

      Usuń
    3. I to jest jakieś wyjście, po personalizacji nie ma opcji sprzedania :D

      Usuń
    4. tak powinno być, poza tym fanie dostać coś personalizowanego:)

      Usuń
    5. Beauty Wiazaż, a wcale, ze nie, bo są spersonalizowane gifty, a nie podpisane :)

      Usuń
  8. Dobrze napisane. Mam podobne zdanie. Można kupic obserwatorów? Serio? Bezsens.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, pewnie, że tak :) Wpisujesz w portal aukcyjny frazę np. "obserwatorzy Instagram", albo "fani Facebook" i w sekundę masz pełen dostęp do przeróżnych ofert :) Szokujące, ale taka rzeczywistość :(

      Usuń
  9. A mnie telepie jak widzę sto takich samych postów na temat jednego kosmetyku ! Zaraz widać kiedy tak jak napisałaś nastąpił "rzut" partii darmowych testerów dla blogerek :D Zazwyczaj omijam takie posty, nie wchodzę po prostu w treść !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to też nagminne, szkoda, że zapomniałam umieścić w poście. Podejrzewam, że działa to w ten sposób, że sponsor prosi, aby post pojawił się w dość krótkim przedziale czasu i później stąd nagły wysyp "takich samych" wpisów. Ja przeważnie mam tak, że zajrzę na jeden który mnie zainteresuje, przeczytam, a widząc inne o tej samej tematyce, czuję już przesyt, więc ani nie zaglądam :)

      Usuń
  10. a ja mam na to wszystko wyjechane ;)
    dobrze wiem co robię i nie oglądam się na innych :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystko bardzo precezyjnie i rzetelnie ujęte! Brawo! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Magdzia, to miłe :*

      Usuń
  12. Dla mnie również zabawne są wpisy typu recenzja na podstawie próbki. Ze zjawiskiem kupowania obserwatorów nigdy się nie spotkałam. Zaskoczyłaś mnie też informacjami na temat zazdrości, jak mogłaś zaobserwować coś takiego, że ktoś na kogoś pisze do danej marki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmawiałam z osobą zainteresowaną, która podczas rozmowy na inny temat powiedziała mi o tym fakcie, a którą poinformowała o tym zdarzeniu sama marka :) Byłam w szoku, bo nie sądziłam, że ludzka zawiść i zarazem chamstwo mogą sięgać tak daleko, ale jak widać czasem niektórzy potrafią jeszcze zaskoczyć :)

      Usuń
  13. też z początku blogowania nieraz liznęłam przez większość wymienionych punktów. Myślę, że początkowo każdy tak ma..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo owszem, każdy popełnia błędy, ale jeśli to trwa i trwa, to już ciężko mieć o takim blogerze dobrą opinię :P Oczywiście nie mówiąc o chamstwie z donoszeniem, bo to jest poniżej krytyki...

      Usuń

Dziękuję za Twoją opinię! Jest ona dla mnie bardzo cenna. Staram się zaglądać do każdego kto zostawi komentarz, więc nie musisz mnie dodatkowo zapraszać na swój blog :) Komentarze obraźliwe, wulgarne, autopromocyjne, bądź z pyt. obserwujemy? - usuwam. Jeśli masz jakieś pytania, na każde odpowiem pod Twoim komentarzem.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...