piątek, 3 kwietnia 2015

Paleta Naked 1 Urban Decay, moje spostrzeżenia + życzenia

Cześć! Kultowej już paletki marki Urban Decay z pewnością nie trzeba nikomu przedstawiać. To chyba jedna z najbardziej pożądanych, a przy tym niestety i podrabianych palet na świecie. Miałam na nią chrapkę od dawna, jednak nie uśmiechało mi się sprowadzanie jej wprost ze Stanów, głównie z uwagi na długi czas oczekiwania paczki, zamartwianie się czy dojdzie w całości, no i koszty rzecz jasna, natomiast kupno na aukcjach typu Allegro itp. nie wchodziło w grę, ze względu na zbyt duże ryzyko otrzymania podróbki.

Stąd też dla nikogo z moich bliskich nie było zaskoczeniem, że gdy oto pewnego pięknego dnia dowiedziałam się, że do polskich Sephor sukcesywnie, pewnym krokiem będą wchodziły szafy Urban Decay, ucieszyłam się ogromnie i doznałam przy tym lekkiego szoku, gdy okazało się, że w Katowicach taka szafa już się pojawiła! Oczywiście w te pędy udałam się do Silesii (na razie jedynie tam, jeśli chodzi o moją miejscowość, są dostępne kosmetyki ze stajni UD), aby pooglądać sobie cały asortyment i zdecydowałam się przy tym na mały zakup, tym razem pierwotnej wersji Naked, jako że 3, która najmocniej mnie kusiła mam już w wydaniu od Make Up Revolution ;).

Paleta, co tu dużo mówić jest po prostu piękna i na swój sposób elegancka, choć opakowanie nie jest bez wad, o czym za moment.




Jak można zobaczyć na zdjęciu poniżej, kasetka w której znajdują się cienie, pokryta jest brązowym welurem, który niestety łapie wszelkie pyłki z otoczenia, przez co ciężko jest utrzymać tę paletę w idealnej czystości. Swoje opakowanie lubię przejechać od czasu do czasu szczotką do ubrań, aby pozbyć się zwłaszcza wszędobylskiej sierści moich kociaków, która czasem przykleja się z wierzchu, tworząc przy tym mega nieestetyczny efekt. Właśnie to irytujące "przyciąganie" kurzu, pyłu, sierści, jest moim zdaniem zdecydowanie największą wadą opakowania tego kosmetyku, gdyż nie mając szczotki do ubrań, nie wyobrażam sobie, jak wyglądałoby ono po kilku tygodniach używania zwłaszcza, że podczas wykonywania makijażu lubię kłaść je w różnych miejscach (np. kocu rzuconym na łóżko).



Palety Naked, z tego co mi wiadomo, wyszły w dwóch wersjach. Jedna, kierowana na rynek europejski, czyli moja, z dołączonymi bazami w postaci 4 próbek, a druga - amerykańska, mająca w swoim zasobie miniaturkę bazy i nieco inne opakowanie zewnętrzne. Reszta, czyli wygląd palety w środku, wielkość lusterka i oczywiście jakość cieni, pozostały takie same.




Swoją drogą jak już pokazuję wam bazy, dodam od siebie, że są one po prostu genialne!!! Na razie próbowałam dwie - Original i Sin i obie rozwaliły mnie na łopatki. To, co miałam wcześniej, czyli Art Deco i Paese, to nie były bazy (chociaż kiedyś byłam przekonana, że są świetne).



A tak cienie prezentują się w opakowaniu:




Naked 1, choć utrzymana w raczej ciepłej tonacji, przepięknie podkreśli każdy kolor tęczówki. Cienie są bardzo mocno napigmentowane, bezbłędnie się blendują i cudownie przenikają choć... tutaj kolejna wada - przy połączeniach cieni jasny z jasnym lub ciemny z ciemnym, potrafią zlewać się w jedność. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale jeśli już planujemy wykonać połączenie kilku cieni na oku, to najlepiej dobierać je tak, aby w miarę mocno mogły ze sobą kontrastować. Niby takie przenikanie kolorów jest dobrą opcją dla początkujących, bo na prawdę nie wiem jaka trzeba być sierotką, aby zrobić sobie tą paletą krzywdę, ale z drugiej szkoda, że różnice przy połączeniach podobnych cieni są prawie niezauważalne, a jak już to tylko pod światło. Jeśli jednak połączymy cienie na zasadzie jasny - ciemny, możemy się szalenie zaskoczyć, bo nakład pracy mamy minimalny, a efekt potrafi powalić.

Tutaj szybciutki makijaż przy użyciu wyłącznie Naguska ;).




Jeśli jesteście ciekawi, jak poszczególne cienie prezentują się na ręku, odsyłam Was na bloga Shalini KLIK KLIK, ponieważ mój aparat za nic w świecie nie chciał pokazać idealnego odwzorowania poszczególnych kolorów na moim łapiszonie :(. W linku tym, macie ponadto pokazaną amerykańską wersję opakowania, o której wspomniałam wyżej.

Generalnie, pomijając dwie wady, o których mówiłam wyżej, jestem z palety Naked piekielnie zadowolona i używam jej w zasadzie non stop. Na bazie (zwłaszcza UD) cienie są po prostu nie do zdarcia, nawet na moich bardzo tłustych powiekach. Mam wrażenie, że po użyciu bazy stają się niemal wodoodporne, ponieważ bardzo ciężko jest zetrzeć je nawet płynem micelarnym, dlatego też zawsze kiedy ich używam, przy zmywaniu muszę posiłkować się płynem dwufazowym. Myślę, że wyjątkowa trwałość jest najlepszą rekomendacją :). Co do dołączonego pędzelka, nie jest on zły, ale szału nie robi, ot poprawny, bez fajerwerków i czasem się przydaje :). Na 100% lepszy, niż beznadziejne pacynki, które są zazwyczaj dołączane do palet i do niczego się nie nadają. Jeśli jesteście zainteresowani tą paletką, to pamiętajcie, że oryginał stacjonarnie dostaniecie wyłącznie w Sephorze, a jej cena na tą chwilę wynosi 199 zł, choć czasem zdarzają się promocje, na które warto polować (mnie ze zniżką na czarną kartę udało się kupić ją w cenie 159 zł). Serdecznie polecam!



Na zakończenie notki: Kochani, z okazji zbliżających się Świąt Wielkiej Nocy chciałam życzyć Wam dużo zdrowia, wielu powodów do radości, spokoju ducha, mokrego Dyngusa oraz wszelkiej pomyślności! Wszystkiego dobrego :).

Buziaki :*.

25 komentarzy:

  1. mnie ciekawi trójeczka najbardziej :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie także ciekawiła, ale skoro już mam MUR, to sobie darowałam, bo nie lubię kolekcjonować kosmetyków tylko po to, by móc porównać ;)

      Usuń
  2. Śliczne kolory cieni i pięknie wyglądają na powiekach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są genialne! Szkoda, że w 2 tak wiele jest podobnych :(

      Usuń
  3. Lubię kreskę bez jaskółki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czemu ale nie wywołują u mnie te paletki mocniejszego bicia serca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa, za to pewnie do czego innego szybciej bije Twoje serducho ;)

      Usuń
  5. Mam dwójkę i bardzo ją lubię :) a na ich bazy mam ogromną chrapkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazy kuszą szalenie i gdyby nie cena chciałabym wszystkie :D

      Usuń
  6. Używam cienie tylko na specjalne okazje dlatego u mnie by sie nie sprawdziła. Choć prezentuje się bardzo ładnie.
    Ps. Dla Ciebie również wszystkiego dobrego w te Święta. Pozdrówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cienie mam praktycznie zawsze na oczach, po prostu lubię ;). Dzięki :)

      Usuń
  7. Ja mam 3, myslalam nad 1, ale ostatecznie wybralam 3, ze wzgledu na kolorystyke no i nie podobalo mi sie w 1 wlasnie to welurowo-zamszowe opakowanie ... Tez w 3 mam wrazenie ze cienie tak latwo sie blenduje ze jesli wybierze sie podobne 2 cienie to moga one stworzyc jedna plame :/ Ale tak poza tym, jestem zadowolona z Naked3 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli masz podobne odczucia do moich :P. Ważne, że nam dobrze służą, opakowanie to już sprawa drugorzędna :).

      Usuń
  8. Ah gdyby nie ceny tych cudeniek to bym już je dawno przygarnęła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena co prawda nie jest najniższa, ale warto czasem poczekać nieco dłużej, odłożyć odpowiednią sumę i kupić na prawdę świetnej jakości kosmetyk. Teraz święta, to może Zajączek podrzuci jakiś dodatkowy grosz który będzie można odłożyć ;).

      Usuń
  9. Też bywam w Silesii ;)
    A paletka bardzo mi się podoba kolorystycznie ;)
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, czyli jesteś moją krajanką? :)

      Usuń
  10. jaka zbieznosc okolicznosci, bo ja najbardziej chce 3 ale mam MUR wiec zastanawiam sie nad jedynka! no i mam mega tluste powieki i licze ze ta baza pomoze utzrymaccienie na miejscu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, popatrz jakie jesteśmy podobne :). Moim zdaniem bez sensu kupować ponownie 3, jak już mamy MUR, ale jeśli bardzo Cię kusi, to rób jak czujesz :).

      Usuń
  11. Bazy UD używam już od blisko 5 lat i nie zamienię jej na inną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładny staż :) Ja jej jeszcze nigdy nie miałam, ale jestem pewna, ze zakupię, jak tylko wykończę próbki :)

      Usuń
    2. Ładny staż :) Ja jej jeszcze nigdy nie miałam, ale jestem pewna, ze zakupię, jak tylko wykończę próbki :)

      Usuń
  12. Masz piękne rzęsy:) Też chciałabym, żeby moje były takie spektakularne:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja po dogłębnej analizie na blogach, zdecydowałam się na paletkę Lorac Unzipped:).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoją opinię! Jest ona dla mnie bardzo cenna. Staram się zaglądać do każdego kto zostawi komentarz, więc nie musisz mnie dodatkowo zapraszać na swój blog :) Komentarze obraźliwe, wulgarne, autopromocyjne, bądź z pyt. obserwujemy? - usuwam. Jeśli masz jakieś pytania, na każde odpowiem pod Twoim komentarzem.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...