poniedziałek, 20 lipca 2015

Sztuka kamuflażu, czyli Make Up Forever Full Cover w praktyce (zdjęcia nie dla wrażliwych osób)

Cześć! Dzisiejszy post powstał całkiem spontanicznie, w zasadzie "na kolanie", dlatego już na samym wstępie chciałam Was bardzo przeprosić za nie najlepszą jakość zdjęć. Jak wiecie, niedawno spędzałam czas na wsi, gdzie podczas mojego pobytu, jak zwykle postawiłam na aktywny wypoczynek. Dużo jazdy na rowerze, dużo spacerów, oczywiście spotkania ze znajomymi itd., niemniej pierwszego dnia, aby zacząć delikatnie, postanowiłam wybrać się nad pobliską rzekę, choć wiadomo, jak to nad wodą bywa (tym bardziej w pobliżu lasu) - pełno wszelakiego robactwa, owadów, zarówno tych w trawie, jak i latających. Pech chciał, że w momencie, kiedy zrywałam niezapominajki, aby następnie móc postawić w kuchni na stole cudny, niebieski bukiet (żałuję, że nie cyknęłam przy okazji paru fotek, bo z daleka wyglądały jak niebieski dywan, coś pięknego), użarła mnie w nogę końska mucha, czyli tzw, giez. Wszystko nic, gdyby nie to, że na ugryzienie tego owada jestem uczulona i wystarczył 1 dzień, by z niewielkiego zaczerwienienia, powstała spora, bordowa opuchlizna, która jednym słowem wyglądała i wygląda nadal koszmarnie ;(. Nauczona doświadczeniem z lat poprzednich wiem, że sama opuchlizna schodzi u mnie w ciągu 3-5 dni, ale ślad będzie bankowo widoczny jeszcze przez najbliższy miesiąc i na nic zda się tu picie wapna ;( A ja już w ten weekend wybieram się na wesele kuzyna, na które szykuję się od dobrych kilku tygodni!!! Buuu ;(

Po wstępnym lamencie, zabiciu upierdliwego gza i przeklinaniu losu, nagle przypomniałam sobie, że robiąc niedawne zakupy w Sephorze, poprosiłam o odlewkę korektora Make Up Forever Full Cover, którego krycie jest określane jednym z najmocniejszych, dostępnych na rynku i który bardzo chwali sobie jedna z moich ulubionych youtuberek, czyli Maxineczka. Ucieszona postanowiłam wypróbować go w praktyce, a uwierzcie, że miał co zakrywać, oooj miał! JEŚLI WŁAŚNIE JECIE LUB JESTEŚCIE WRAŻLIWI NA MAŁO PRZYJEMNE WIDOKI, TO NIE PRZEWIJAJCIE POSTA W DÓŁ.




Kolor, który wybrałam to nr 6, jasny, utrzymany w żółtej tonacji. Na twarzy, przy kryciu mojej delikatnej blizny po zabiegu chirurgicznym sprawdza się super, ale ciekawa byłam, jak poradzi sobie z cięższą artylerią :). Zdjęcia lichej jakości, ale to co najważniejsze, jest dobrze widoczne :).

I tak oto macie przed sobą widok mojej nogi, 3 dni po ugryzieniu przez gza :(. W drugim dniu wyglądało to jeszcze gorzej i było mocno spuchnięte, jednak dziś, choć wciąż rumień ma nieco bardziej buraczkowy kolor, niż na zdjęciu i faktura skóry nadal nie jest równa, to jednak opuchlizna na szczęście już zeszła.



Nakładamy Full Cover:



Tutaj, po nałożeniu jednej warstwy produktu. Jak widać, przebicia wciąż są widoczne.



A tutaj po nałożeniu 2 warstw produktu i rozblendowaniu granic.



Kolor korektora, choć idealnie sprawdza się na twarzy, na ciele lekko się odznacza, bo jest troszkę zbyt żółty (i lepiej by się sprawdził z minimalną domieszką różu), ale wolę to, niż chodzenie z czerwoną plamą, wyglądającą co najmniej jak poparzenie.

Nie testowałam tego kosmetyku długotrwale, ale przez te kilka godzin, które go nosiłam na nodze (wcześniej też na twarzy, przykrywając bliznę), nawet bez utrwalenia pudrem, bardzo ładnie się utrzymał i nie spłynął, przez co mam nadzieję, że podobnie będzie na weselu i wytrwa w stanie nienaruszonym do białego rana :).

Podsumowując: Myślę, że Full Cover bez wątpienia powinien znaleźć się w kufrze każdej, profesjonalnej wizażystki, ponieważ jestem pewna, że doskonale sprawdzi się nie tylko przy kamuflowaniu blizn, czy przebarwień, ale także np. tatuaży. Krycie jest rzeczywiście mega mocne, co możecie zobaczyć powyżej i dotychczas nie spotkałam się, aby jakikolwiek inny produkt chociaż przybliżył się do tego korektora pod tym względem, nie licząc kamuflarzy z Kryolanu, których co prawda jako tako nie używałam, ale miałam okazję pomacać na żywo i wydawały mi się być również bardzo silnie kamuflujące. Podobnie, kosmetyk ten polecałabym dla osób z dużymi defektami skóry, aczkolwiek nie gwarantuję przy tym, że przy codziennym stosowaniu nie obciąży Wam cery, ponieważ jest na prawdę mocno kremowy, mocno oblepiający, zatem może być różnie, jednak na większe wyjścia, kiedy chcemy czuć pewność, że nie przebijają nam wypryski, przebarwienia itp., będzie jak znalazł. Ja co prawda nie skuszę się na pełnowymiarową wersję za 159 zł, ponieważ moje potrzeby są znikome, więc pewna jestem, że nie wykorzystałabym tego kosmetyku do końca, ale jeśli akurat Wy macie potrzebę mocnego ukrywania niedoskonałości i szukacie czegoś, co zakryje niemal wszystko, to jest to zdecydowanie korektor dla Was. Ja najbardziej cieszę się, że plama na nodze już nie popsuje mi wesela :D.

Udanego wieczoru Robaczki :*

18 komentarzy:

  1. uu przykra sprawa...tym bardziej, że impreza lada dzień ! mam nadzieję, że się dobrze zakamuflujesz i będziesz się świetnie bawić !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już z pewnością! Bo latać z taką plamą na przodzie nogi nie byłoby fajnie :P

      Usuń
  2. Naprawdę dobrze kryję ! :)
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) Pozdrawiam również :)

      Usuń
  3. Świetny kosmetyk, ale to ukąszenie nieciekawie wygląda.. Wskazane są leki odczulające, masz wapno? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, samo przejdzie ;) A wapno mi nie pomaga, jak pisałam w notce ;)

      Usuń
  4. Nienawidzę końskich much, zawsze się ich ogromnie boję jak jestem nad jeziorem. ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. O' żesz w mordę :-o Miejmy nadzieję, że do wesela się zagoi bynajmniej coś niecoś. Ale korektor świetnie sobie poradził. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Full Cover poradził sobie super, ale do wesela niestety plama nie zniknie :(. Przez ok. miesiąc będzie dość mocno widoczna, w tym czasie zmieni się w siniaka (dziś jest już purpurowa, w ciągu najbliższych paru dni przejdzie w granat, który w końcowym etapie wreszcie zżółknie i zaniknie), ale i tak ślad jeszcze będzie widoczny przez najbliższych parę miesięcy, obstawiam, że do początku października, bo tak mniej więcej wygląda u mnie etap gojenia :(.

      Usuń
  6. Świetnie sobie poradził, bardzo podobnie działa także Dermacol i kosztuje grosze :))

    OdpowiedzUsuń
  7. To się nazywa kosmetyk do zadań specjalnych:) Współczuję tego ugryzienia i kilkutygodniowego etapu gojenia.:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehh niestety trochę czasu to potrwa, ale chociaż na weselu nie będzie się to rzucało bardzo w oczy :P

      Usuń
  8. Efekt jest i to konkretny :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoją opinię! Jest ona dla mnie bardzo cenna. Staram się zaglądać do każdego kto zostawi komentarz, więc nie musisz mnie dodatkowo zapraszać na swój blog :) Komentarze obraźliwe, wulgarne, autopromocyjne, bądź z pyt. obserwujemy? - usuwam. Jeśli masz jakieś pytania, na każde odpowiem pod Twoim komentarzem.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...