poniedziałek, 16 maja 2016

Kremy Cosmonatura - liftingujący z aktywnymi składnikami jadu kobry (na dzień) oraz mocno regenerujący z rozgwiazdą i wodami termalnymi (na noc)

Witajcie! Tak długiego tytułu do danej publikacji nie miałam już dawno, ale jest to spowodowane tym, że dziś chciałabym Wam przedstawić dwie absolutne nowości na naszym rodzimym rynku pielęgnacyjnym, czyli naturalne kremy hiszpańskiej marki Cosmonatura, które od kilku tygodni mam przyjemność testować.

Od kiedy dowiedziałam się, że będę miała możliwość wyboru dwóch produktów, moją uwagę szczególnie przyciągnęły pozycje, na które ostatecznie się zdecydowałam, czyli liftingujący krem na dzień z aktywnymi składnikami jadu kobry (uznałam, że przyda się na moje pierwsze zmarchy) oraz drugi, regenerujący, do stosowania na noc, zawierający w sobie rozgwiazdę i wody termalne, który wybrałam z uwagi na moje znaczne przesuszenie cery po pobytach w szpitalach. Później nie mogłam się doczekać, aby wreszcie móc je wypróbować i następnie podzielić się wrażeniami z Wami. Ciekawi jesteście moich odczuć? :)

Kremy przyszły zapakowane w minimalistyczne, kartonowe pudełeczka, na których mamy zawarte wszelkie informacje od producenta, w tym również w języku polskim oraz skład.



Same opakowania kremów określiłabym jako przeciętne. "Kobra" zapakowana została w biały, raczej słabej jakości plastik, natomiast opakowanie "rozgwiazdy" mogłoby być hitem, gdyż sam pomysł był świetny (błękitna kula, wykonana z o wiele lepszej jakości plastiku pięknie leży w dłoni), tylko niestety jakość nadruku jak i naklejka pozostawiają wiele do życzenia, co można zauważyć na zdjęciu poniżej. Oba kremy były dodatkowo zabezpieczone od środka plastikową membraną.




Konsystencja obu kosmetyków jest z jednej strony nieco do siebie podobna, ale z drugiej kompletnie różna. "Kobra" ma żółte zabarwienie, "rozgwiazda" białe, oba kremy jednak bardzo dobrze i bezproblemowo rozprowadzają się na skórze, przy czym kobra (umówmy się, że na potrzeby notki będę stosowała skrótowe nazewnictwo) po delikatnym masażu całkowicie wchłania się w skórę, natomiast rozgwiazda pozostawia na cerze tłustawy film, który do rana (jako, że ten krem aplikujemy na noc) utrzymuje się na naszej twarzy.




Teraz przyjrzyjmy się działaniu, jakie według producenta mają nam zapewnić oba kosmetyki. Zaczynamy od kobry.



To, co mnie zaskoczyło na początku to fakt, że na stronie producenta mamy jasną informację, że krem zawiera w sobie jad kobry: "Krem liftingujący to jednak nie tylko wyciąg z jadu kobry [...]", drugi przykład: "Wykaż się odwagą i zaatakuj swoje zmarszczki kontrolowaną ilością wyciągu jadu kobry", przy czym po otrzymaniu kremu, na opakowaniu jasno pisze, że jest on "podobny w składzie do jadu kobry", zatem wkradła się tu pewna nieścisłość, którą czym prędzej należałoby wyeliminować.

Przechodząc jednak dalej. Po miesięcznym stosowaniu to, co mogę z całą pewnością zauważyć, to fakt, że krem ten doskonale nadaje się pod makijaż. Nakładałam go pod wiele podkładów, w tym ciężki Double Wear od Estee Lauder i za każdym razem nie było mowy o zważeniu, czy skróceniu żywotności całego makijażu. Jak wspomniałam wyżej, nie pozostawiał też tłustej warstwy na skórze i ulegał całkowitemu wchłonięciu. To, co natomiast może przeszkadzać, to bardzo mocny zapach, nieco w stylu retro, który mnie akurat nie przypadł do gustu. Utrzymuje się on kilka godzin (choć być może tak go odczuwa mój bardzo wyczulony nos) i z pewnością nie każdemu może to odpowiadać.




Teraz skupmy się na rozgwieździe:




Jeśli chodzi o ten krem, to ma on jak dla mnie woń przyjemniejszą, trochę apteczną, ale zarazem dość świeżą. Ewidentnie kojarzy mi się z jakimś zapachem z pogranicza aromaterapii, jednak ciężko mi go do czegokolwiek przyrównać, gdyż jest bardzo specyficzny, niemniej całkiem miły dla nosa, choć równie mocny co poprzednik. Swoją drogą szkoda, że nie są mniej perfumowane, choć z drugiej strony akurat odbiór zapachów jest cechą na tyle indywidualną, że to, co dla jednych jest wadą, dla innych może być zaletą.

Ponad to jak już mówiłam, jako, że jest to krem mający zapewnić regenerację i nawilżenie cerze, po nałożeniu pozostawia dość wyczuwalną warstwę (porównywalną jak przy kremie Nivea), co z pewnością wielu osobom, zwłaszcza tym, które borykają się z przesuszeniem cery, powinno odpowiadać. Do tego ilekroć na niego spojrzę, wciąż urzeka mnie błękitna kula, niczym ta, w którą zaglądają wróżki w bajkach :).



Teraz w końcu najważniejsze, czyli wnioski! Kremów używałam łącznie, dlatego nie jestem w stanie rozdzielić, który konkretnie co mi zapewnił, ale przybliżę Wam moje zbiorowe odczucia względem nich. Zatem po miesiącu regularnego używania, to co u siebie przede wszystkim zauważyłam, to ogólnie zdrowszy, ładniejszy wygląd cery, która stała się również bardziej napięta oraz jędrna, choć przyznaję, nie jest to efekt spektakularny, aczkolwiek mimo wszystko zauważalny. Do tego borykając się z przesuszeniem cery, które dopadło mnie po moich pobytach w szpitalach, kremy (podejrzewam, że tutaj większy udział przypadł rozgwieździe) ładnie go zredukowały, ostatecznie eliminując po ok. 3 tygodniach używania.

Co warto podkreślić, to fakt, że przez cały okres stosowania, żaden z kremów nie zapchał mnie, nie uczulił, czy nie spowodował jakichkolwiek innych dolegliwości. Bardzo duży plus przyznałabym za skład, który w obu przypadkach, jak na moje laickie oko, wydaje się być bardzo dobry, choć jak doskonale wiecie, nie jestem ekspertką w tej dziedzinie.

Kobra:



Rozgwiazda:



Ceny obu kremów są stosunkowo niewysokie. Za kobrę, znajdującą się w 100 ml pudełeczku należy zapłacić 56,69 zł, natomiast koszt rozgwiazdy schowanej w 50 ml kuli to 71,89 zł.




Jestem ciekawa, jakich Wy miałyście okazję używać kremów z nietypowym składnikiem - jadu węża, pszczoły, a może ślimakiem, diamentem lub innym. Teraz mamy tyle niesamowitych nowości na rynku, że można przebierać jak w ulęgałkach ;). Jak zawsze czekam na Wasze komentarze i w międzyczasie zmykam poczytać, co u Was na blogach słychać :).

14 komentarzy:

  1. Ostatnio takie kremy są niesamowicie popularne. Najwięcej słyszałam o tych z jadem pszczelim! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również sporo, ale nie miałam okazji używać, może kiedyś ;)

      Usuń
  2. Nie słyszałam o tych kosmetykach, ale bardzo mnie zaciekawiły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :) Faktycznie są dość nietypowe :)

      Usuń
  3. Rozgwiazda, jad z kobry??? No niedługo będziemy się gadami na maxa okłądać ;) Śmiechem żartem ciekawe te kremiki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no tak, tak sobie myślę, że jeszcze z żółwia nic nie wymyślono, a przecież to jedno z najbardziej długowiecznych zwierząt, jednak niech sobie żyje spokojnie ;)

      Usuń
  4. nie zdarzyło mi się stosować kremów z takimi składnikami, ale miałabym odwagę spróbować
    aktualnie używam już drugie opakowanie evree magic rose niesamowicie służy mi ten krem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo dobrego czytałam o tych kremach, ale nie miałam jeszcze okazji stosować :)

      Usuń
  5. jad z kobry -brzmi groźnie :D ale chętnie bym wypróbowała, lubię takie cudeńka poznawać/testować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak samo, im dziwniej, tym ciekawiej :D

      Usuń
  6. Rozgwiazda ma fajne gadżeciarskie opakowanie, choć szkoda, że nie jest dopracowane :) podobne ma w swojej ofercie dr Brandt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, nawet nie wiedziałam, koniecznie muszę zobaczyć w Internecie co to za cudeńko :)

      Usuń
    2. Ooo, nawet nie wiedziałam, koniecznie muszę zobaczyć w Internecie co to za cudeńko :)

      Usuń
  7. Wiedziałam, że z tym jadem kobry to jakiś przekręt ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoją opinię! Jest ona dla mnie bardzo cenna. Staram się zaglądać do każdego kto zostawi komentarz, więc nie musisz mnie dodatkowo zapraszać na swój blog :) Komentarze obraźliwe, wulgarne, autopromocyjne, bądź z pyt. obserwujemy? - usuwam. Jeśli masz jakieś pytania, na każde odpowiem pod Twoim komentarzem.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...