wtorek, 25 sierpnia 2015

DKNY Be Delicious Fresh Blossom (różowe jabłuszko)

Heeej! Witam Was po długiej przerwie :). Upały wreszcie troszkę odpuściły. Nie powiem, żebym nie odczuwała z tego powodu ulgi, ale jednak kiedy już mija 15-ty sierpnia, mam świadomość, że lato co prawda jeszcze wolnym krokiem, ale za to nieubłaganie zbliża się ku końcowi i wkrótce znowu trzeba będzie odliczać miesiące, aby ponownie powitać słoneczne dni :(. Dlatego, aby trochę przedłużyć tę wakacyjną aurę, przychodzę dziś do Was z zapachem, który niewątpliwie pozwala zatrzymać radosne, beztroskie chwile na nieco dłużej.

Perfumiarskie jabłuszka ze stajni Donny Karan znam od lat. Jednak mimo tego faktu, nigdy dotąd nie zdecydowałam się na zakup pełnowymiarowego opakowania (miałam okazję używać jedynie próbek), ponieważ nie trafiały w mój gust na tyle, by podjąć ten krok. Co może zatem szybkim i skutecznym sposobem zachęcić kobietę do zmiany zdania :)? Odpowiedź jest prosta - albo facet, albo kusząca promocja :D. W moim przypadku padło na to drugie, dlatego też kiedy pewnego dnia zobaczyłam, że w Douglasie można nabyć 15 ml opakowanie w cenie 50 zł nie wahałam się ani chwili. Wybrałam wersję, która najbardziej przypadła mi do gustu, czyli Fresh Blossom i popędziłam do kasy.



W białym, kartonowym opakowaniu, ukryty został sympatyczny flakonik w postaci (jakżeby inaczej) jabłuszka :). Moje jest różowe, okrąglutkie i bardzo filigranowe. Urocze!!! Cudownie będzie wyglądać położone na toaletce, albo innym widocznym miejscu w pokoju. To, co różni moją wersję 15 ml od pozostałych - większych to fakt, że u mnie atomizer nie znajduje się na górnej części opakowania, lecz po jej zdjęciu, w dolnej. Wybaczcie odbicia, ale jako, że górna część flakonu jest lustrzana, niestety odbija wszystko i wszystkich dookoła.


(Czy dolna część opakowania nie przypomina Wam bączkowego flakonu Yves Saint Laurent Baby Doll? Bo mnie bardzo :))




Pora przejść stricte do samego zapachu. Jak dla mnie jest on bardzo świeży, kobiecy i nieco figlarny, ale niestety w pierwszej chwili po spsikaniu ciała lub ubrania, także zbyt mocny i tym samym duszący, co w początkowej fazie używania, może chwilowo odstraszyć nowego nabywcę. Na szczęście po paru minutach to mało fortunne wrażenie znika, a zapach zaczyna pracować. Bardzo podoba mi się w nim to, że na mojej skórze przeobraża się w zasadzie z chwili na chwilę, co moment wysuwając na przód inną, dominującą nutę. Generalnie można rzec, że jest to zapach przede wszystkim mocno kwiatowy, choć producent zapewnia, że są w nim zawarte także akordy owoców, których jednak mój nos (poza oczywiście samym jabłkiem i początkową cierpkością grapefruita) nie do końca wyczuwa.

Nuta głowy:
grejpfruit, liść czarnej porzeczki, morela
Nuta serca:
konwalia, jaśmin, róża
Nuta bazy:
nuty drzewne, czerwone jabłko

Propozycja ta sprawdzi się doskonale w sezonie wiosna/lato, z naciskiem na lato, przypominając relaks w ogrodzie, w promieniach słońca, chwile spędzone na powietrzu i wprawiając w ogólny stan błogości. Jest to zapach, który co prawda nie wibruje, nie intryguje, a uspokaja, choć cały czas wyczuwalna jest w nim doza spontanicznego szaleństwa. Ciekawy, ale skierowany do grona odbiorców lubiących akurat tego typu, konkretne zapachy, choć jak widać na moim przykładzie, można się do nich częściowo przekonać także z czasem :).

Perfumy jako perfumy, choć same w sobie fajne, mają sporą wadę w postaci kiepskiej trwałości. Po początkowym odstrzale na kilometr, który jest wręcz w stanie odurzyć człowieka na krótką chwilę, dość krótko zostawiają za sobą "ogon" (u mnie ok 1,5h), stając się po tym czasie bliskoskórne. Jak na perfumy, które standardowo w wersji 30 ml kosztują ok. 190 zł jest to wynik bardzo kiepski i spodziewałabym się po nich czegoś znacznie więcej, ale cóż... mamy co mamy.

Podsumowując: Różowe jabłuszko ogólnie rzecz biorąc, nie powaliło. Mimo, że zapach jest przyjemny, nie jest to jednak to, co najbardziej lubię na siebie nakładać, kiedy chcę ładnie pachnieć. Trwałość nie jest spektakularna, dlatego mając małą pojemność, najlepiej nosić perfumy w torebce, by móc spryskać się nimi w dogodnej okoliczności. Najchętniej widziałabym je na młodej dziewczynie (15-25 lat) lub ewentualnie starszej, nieco zwariowanej 30-tce. Myślę, że są na tyle indywidualne, iż ciężko je polecać nie będąc pewnym gustu danej osoby, dlatego też lepiej nie kupujcie ich w ciemno, a tym bardziej na prezent, o ile nie macie gwarancji, że spodobają się osobie obdarowywanej. Ja jednak nie żałuję, że je sobie sprezentowałam, bo za 50 zł warto było im się przyjrzeć z bliska, do czego i Was zachęcam jeśli tak jak ja, pragniecie urlopu dla zmysłów :).

Buziaki :*

18 komentarzy:

  1. Lubię wersję zieloną. Tej niestety nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zielona jest ok, ale mnie nie zachwyciła, ta co prawda też nie, ale jednak bardziej przekonała :)

      Usuń
  2. hmm nie znam, ale po nutach zapachowych mogę stwierdzić, że na lato pewnie by mi odpowiadały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na lato są idealne! Szkoda, że powoli się kończy :(

      Usuń
  3. Znam ten zapach i powiem szczerze, że chtnie bym go sobie kupiła ;) Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może promocja w Douglasie jeszcze obowiązuje. Warto sprawdzić, tym bardziej jeśli lubisz ten zapach :)

      Usuń
  4. nie znam, ale po nutkach widzę, że zapach by mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tak to może niedługo jakieś zakupki? :D

      Usuń
  5. Lubię kwiatowo - owocowe nuty w zapachach, więc możliwe że polubiłabym się z tym jabłuszkiem. Ale w sumie sama nie wiem, bo zapachu nie znam, nie miałam nawet testera. Muszę powąchać przy okazji w drogerii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy Ci się spodoba :)

      Usuń
  6. Nie znam chyba tej wersji, ale jabłuszka kojarzą mi się z takimi delikatnymi lajtowymi zapachami na lato :)
    Mam dwie wersje, tegoroczne nowości sorbetowe, i takie właśnie są :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mmm sorbet brzmi dobrze :) Poniuchaj przy okazji, ciekawy zapach, ale ogólnie szału nie ma :P

      Usuń
  7. Z Donny Karan bardzo podoba mi się zapach Fall :) Jest pomarańczowo-kwiatowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zapewne piękny :) Niestety go nie znam, ale mam nadzieję, że nadrobię to, zapoznając się z nim przy okazji w drogerii :)

      Usuń
  8. Nam tylko wersję zieloną i niekoniecznie są to moje klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Takie zapachy po prostu albo się lubi, albo niekoniecznie. Ja jestem gdzieś po środku i dalej do samego końca nie potrafię się określić :)

      Usuń
  9. Osobiście nie znam tego zapachu - może kiedyś dane mi będzie go poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej go przetestować w drogerii typu Douglas, Sephora :) Ciekawe, czy przypadł by Ci do gustu :)

      Usuń

Dziękuję za Twoją opinię! Jest ona dla mnie bardzo cenna. Staram się zaglądać do każdego kto zostawi komentarz, więc nie musisz mnie dodatkowo zapraszać na swój blog :) Komentarze obraźliwe, wulgarne, autopromocyjne, bądź z pyt. obserwujemy? - usuwam. Jeśli masz jakieś pytania, na każde odpowiem pod Twoim komentarzem.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...